Kilka słów o zacierającej się granicy źródeł prawa

W ostatnim czasie na podatników nakładane są obowiązki nie poprzez prawo, a przez serwery. Przykład? Struktury MDR zawierają np. dane, które niekoniecznie wynikają z ustawy. Jeszcze gorzej jest z podatkiem u źródła, dla którego – odzyskania czy uzyskania opinii o zwolnieniu – również zastrzeżono w ustawie formę elektroniczną. 

Wpadła mi ostatnio w ręce ciekawa opinia prawna. Temat poważny, analiza poważna, ale w pewnym momencie uśmiechnąłem się od ucha do ucha. Otóż drobna nieuwaga autora albo złośliwość edytora tekstu sprawiła, że w jednym miejscu opinii stara łacińska paremia wyrażająca zasadę prawa karnego „lex severior retro non agit” zmieniła się w „lex serverior…”. Drobna rzecz, ale trochę rozbawienia wprowadziła.

Tak się akurat złożyło, że obok stała koleżanka, która spytała o przyczynę mojej radości. Niezwłocznie i ochoczo podzieliłem się swoim spostrzeżeniem. I tu zaczęła się dyskusja, a na jej kanwie pojawiła się refleksja. Może to nie błąd? Może nawet głęboka, ale niepełna prawda?

“Prawo serwerowe”

Sporo przecież ostatnio wokół nas prawa, do którego doskonale pasuje określenie „prawo serwerowe” – nie ma go nigdzie indziej, niż na serwerach goszczących strony internetowe i inne zasoby sieci. I nie chodzi o to, że dzienniki ustaw mają od kilku lat formę elektroniczną, ale o sytuacje, w których prawa i obowiązki podatników zależą wyłącznie od dobrej i złej woli autora strony internetowej.

Już 3 lata temu nieśmiało komentowano pomysł, aby struktury JPK publikowane były swobodnie na stronie internetowej Ministra Finansów (art. 193a § 2 Ordynacji podatkowej). Jak to – mówiono – możliwe, aby regulować odgórnie formę obowiązkowego raportowania danych w inny sposób niż w akcie prawa. Art. 87 Konstytucji RP zdaje się być jasny i kompletny a strony www, nawet należącej do organu centralnego, jako źródła prawa nie przewiduje.

Ale nie było wówczas czasu na dyskusję, nie było też śmiałków, którzy w oparciu o taki brak zdecydowaliby się nie składać raportu JPK czy nie wdrożyć zmian systemowych, które pozwolą wygenerować struktury JPK. Ciekawe jednak, czy można efektywnie kogokolwiek ukarać za brak złożenia raportu, skoro system uniemożliwia wykonanie obowiązku w przypadku jakichkolwiek odchyleń od wzoru, który nie stanowi źródła prawa. Te rozważania mam nadzieję, że zajmą kiedyś karnistów a może nawet sprawią, że urzędnik odstąpi od nałożenia mandatu, czy wszczęcia dochodzenia.

Temat prawa serwerowego stał się jednak dużo świeższy. Nowoczesny ustawodawca, zarówno w zakresie MDR jak i podatku u źródła, postanowił skorzystać ze sprawdzonych w boju rozwiązań związanych z JPK, czyli struktur xml oraz innych form komunikacji elektronicznej.

Sam w sobie pomysł raczej dobry, ale… są poważne „ale”. Znowu mamy do czynienia z sytuacją, w której na podatników (i nie tylko) nakładane są obowiązki nie poprzez prawo, a przez serwery. Struktury MDR zawierają np. dane, które niekoniecznie wynikają z ustawy (ekstremalne jest chyba – opcjonalne na szczęście – oczekiwanie podania imienia ojca i matki promotora). Jeszcze gorzej jest z podatkiem u źródła, dla którego – odzyskania czy uzyskania opinii o zwolnieniu – również zastrzeżono w ustawie formę elektroniczną. I tu ciekawostka – opublikowane w BIP formularze jako element konieczny przewidują podanie polskiego numeru identyfikacji podatkowej. Bez rejestracji ani rusz. Zaglądamy do ustawy o identyfikacji… a tam – wcale nie tak oczywisty jest obowiązek rejestracji  dla podatnika który jedynie otrzymuje płatność z Polski. Jak wynika z art. 6 ust. 1a ustawy o ewidencji „Podatnicy, z wyłączeniem osób fizycznych objętych rejestrem PESEL nieprowadzących działalności gospodarczej lub niebędących zarejestrowanymi podatnikami podatku od towarów i usług, oraz płatnicy podatków podlegający obowiązkowi ewidencyjnemu są obowiązani dokonać zgłoszenia identyfikacyjnego nie później niż w terminie przewidzianym do złożenia pierwszej deklaracji, zeznania, informacji bądź oświadczenia, albo wraz z dokonaniem pierwszej wpłaty podatku lub zaliczki na podatek”. W przypadku dochodów pasywnych takie okoliczności praktycznie nie zachodzą.

Co gorsza ustawa o CIT nie definiuje formy podania elektronicznego a jest to już materia uregulowana na gruncie ordynacji podatkowej. I co się okazuje – otóż serwerowe wzorce podań odbiegają od wymogów ordynacji.

„Lex serverior” to nie tylko „retro non agit”

Jak zatem ma postąpić podatnik, który w Polsce nie jest zarejestrowany a chce uzyskać opinie o braku obowiązku podatkowego lub odzyskać nienależnie pobrany podatek? Dotychczas nie stanowiło to problemu – zarówno nadpłaty jak i interpretacje dostępne były dla podmiotów niezarejestrowanych. A nowe tryby już nie – na gruncie prawa serwerowego.

W rozmowie z moją światłą koleżanka doszliśmy do wniosku ze „lex serverior” to nie tylko „retro non agit”, ale po prostu „non agit”. A może jednak agit? I autor opinii, przypadkowo, miał racje, że prawo to nie działa jedynie wstecz?


Bądź na bieżąco
Otrzymuj najnowsze informacje o zmianach w prawie i podatkach bezpośrednio na swojego maila.

Zapisz się na newsletter >>