„…prawo moralne we mnie” czyli imperatyw kategoryczny Kanta jako wstęp do dyskusji o compliance

Justyna Hamada
Justyna Hamada Konsultant
kontakt

Compliance w organizacji nie bierze się z niczego, nie pojawia się nagle jako prawda objawiona. Zgodność w organizacji, rozumiana jako spójny zbiór procedur, systemów i funkcji zapewniający efektywność na poziomie operacyjnym, prawnym i finansowym będący w zgodzie z obowiązującą legislacją, normami branżowymi i oczekiwaniami społecznymi zwykle powstaje mozolnie i wieloetapowo.

Co jest zatem filarem compliance? Na bardzo podstawowej płaszczyźnie compliance musi być osadzony na moralności budującej etykę organizacji i odzwierciedlonej w działaniu operacyjnym. Jak przekłada się to na biznes?

By zbudować organizację opartą na tych założeniach należy przede wszystkim wyznaczyć klarowne i zrozumiałe cele, najlepiej przy współudziale szeroko pojętego zespołu. Zaangażowanie zespołu już na tym etapie daje większe szanse na identyfikację z wartościami spółki, a tym samym oddolne ich promowanie. Warto zaznaczyć, że etyka organizacji powinna stać ponad osobistymi przekonaniami społecznymi czy religijnymi, powinna być niezależna od lokalnych tradycji czy zajmowanego stanowiska, spójna w całej organizacji, przy uwzględnieniu specyfiki lokalnego prawa.

Drugim elementem, którego nie można pominąć jest dobór kadry, począwszy od menadżerskiej, która niesie kaganek oświaty i jest modelem do naśladowania nie tylko na gruncie operacyjnym lecz także pod względem wartości. Dobry menadżer to przede wszystkim taki, który rozumie priorytety: wie z których ofert lepiej się wycofać bo ich potencjalne negatywne i długofalowe skutki mogą przyćmić łatwy sukces i lukratywne premie, który nie wyznacza nierealnych celów, nie stosuje praktyki odwracania głowy w trudnych sytuacjach i nie przymyka oka na nadużycia. Naturalnie, takie podejście możliwe jest wyłącznie wtedy kiedy compliance będzie stanowił fundament dla najwyższej kardy zarządzającej.

Odpowiedzialnością kadry zarządzającej jest także, a może przede wszystkim stworzenie atmosfery zaufania, sprzyjającej  dyskusji na trudne tematy. W tym kontekście warto przyjrzeć się przez chwilę instytucji sygnalisty i praktycznym wyzwaniom z jakimi już za chwilę każda większa organizacja działająca na rynku polskim będzie musiała zmierzyć się w świetle Dyrektywy o ochronie sygnalistów. Sformułowanie „na rynku polskim” padło tu nieprzypadkowo. W Skandynawii na przykład, procedury zahaczające o etykę napotykają na opór ponieważ poddają w wątpliwość głęboko zakorzenione w obiektywnej moralności normy społeczne. U nas dla kontrastu, ściąganie na egzaminach nadal postrzegane jest jako przejaw zaradności życiowej.

By dosięgnąć skandynawskich czy anglosaskich standardów polskie spółki muszą pożegnać się z niechlubną mentalną scheda poprzedniego systemu politycznego kiedy sygnalizowanie nieprawidłowości utożsamiane było z kapusiostwem, skarżypyctwem i donosicielstwem. Firmy będą musiały dołożyć starań by ich pracownicy rozumieli, że zgłaszanie nieprawidłowości to w istocie dbanie o dobrą reputację spółki, jej efektywne działanie, a tym samym o stabilność własnego zatrudnienia. Z drugiej strony, zaniechanie zgłoszenia nadużycia może okazać się dobrowolną rezygnacją z przywileju bycia objętym ochroną i prowadzić do kuriozalnej sytuacji pozbawienia się argumentów świadczących o własnej dobrej woli czy niewinności. Jednym słowem, nieme przyzwolenie na nadużycia może prowadzić do podcinania gałęzi na której samemu się siedzi.

To wyzwanie będzie wymagało pracy na każdym poziomie spółki. Firmy i ich pracownicy będą musiały brać pod uwagę szerszy kontekst społeczny i nauczyć się rozróżniać donosicielstwo w pejoratywnym tego słowa znaczeniu od działania wynikającego z dbałości o organizację.

Inną kwestią, którą należałoby rozpatrywać w kontekście prowadzenia biznesu w sposób etyczny i sankcji społecznych jest aspekt zewnętrzny. W dojrzałych społeczeństwach konsumenci coraz częściej oczekują uczciwego produktu, wytworzonego w świadomy etycznie sposób. Firmy, które sprostają temu zadaniu będą wygrywały klientów i rynek.

Budowanie skutecznego systemu compliance to projekt o szerokim horyzoncie czasowym. Dlaczego organizacje miałyby podejmować ten trud? Otóż, cytując profesora Władysława Bartoszewskiego „Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto”.

Inspiracją do powstania poniższego materiału był Webcast EY: Dyrektywa UE dotycząca ochrony sygnalistów – wyzwania związane z wdrożeniem z dnia 11.06.2019.

Zobacz webcast

Powiązane wpisy


Napisz komentarz

XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>