NIK: połowa mandatów karnych nie jest płacona

Fraudbuster
Fraudbuster Pogromca Korupcji i Nadużyć
kontakt

Budżet państwa traci miliony przez nieskuteczne dochodzenie należności z tytułu mandatów karnych – informuje w raporcie NIK. Pomimo zmiany systemu egzekwowania należności jest tylko gorzej. Izba proponuje uzależnienie skreślenia punktów karnych naliczanych kierowcom z wcześniejszym zapłaceniem mandatu.

Nie ma żadnych dotkliwych następstw dla osób niepłacących mandatów karnych. W związku z tym cześć ukaranych z zasady ich nie płaci. Mandat przedawnia się po trzech latach od nałożenia i duża ich część nie zostaje nigdy wyegzekwowana. Niektórzy dostają ich tyle, że naprawdę mogą nad tym nie panować. W badanym przez NIK okresie, latach 2016 – 2018 były przypadki nałożenia na tę samą osobę więcej niż 330 mandatów, a w czterech przypadkach więcej niż 500 mandatów. Rekordzista dostał w tym okresie mandaty na kwotę ponad 147 tys. zł.

Do 2016 roku za ściąganie mandatów karnych odpowiadali wojewodowie. System działał źle. W 2013 roku NIK informowała w raporcie, że w Polsce tylko 47 procent ukaranych osób płaci dobrowolnie mandaty. 23 procent uchylało się, ale poddawało się egzekucji. Natomiast w przypadku około 30 procent spraw nie udawało się wyegzekwować kar i ulegały one przedawnieniu. W badanym wtedy okresie latach 2011-2012 budżet tracił rocznie 100 milionów złotych z tytułu niezapłaconych mandatów. Już wtedy NIK wnioskowała o uzależnienie skreślenia punktów karnych od zapłacenia mandatu.

W 2016 ściąganie mandatów scentralizowano. Windykację powierzono wtedy Naczelnikowi Pierwszego Urzędu Skarbowego w Opolu. Założono, że organ mający niezbędne narzędzia egzekwowania należności poradzi sobie ze ściąganiem mandatów. Założono wysoką automatyzację windykacji między innymi SMS-y i maile ponaglające. Miało to sprawić, że koszty egzekucji i osobowe nie wzrosną. Jednak wzrosły o blisko 30 procent, czyli prawie sześć milionów złotych rocznie.

System, który miał zapewnić wysoką automatyzację obsługi ściągania należności według NIK nie został dostosowany do potrzeb użytkowników. Jednocześnie zaniechano wdrożenia niektórych funkcjonalności na przykład sms­ów i maili przypominających o konieczności zapłacenia mandatu.

NIK negatywnie oceniła też pobór mandatów przez Naczelnika Pierwszego Urzędu Skarbowego w Opolu. W całym badanym okresie, czyli w latach 2016-2018 ściągalność mandatów wyniosła mniej niż 63,7 procent. Z należnych 2,1 miliarda złotych do budżetu wpłynęło nieco ponad 1,3 miliarda. Ściągalność mandatów była niższa niż podczas poprzedniej kontroli NIK, gdy wynosiła około 70 procent.

NIK ustaliła, że w wyniku braków kadrowych i braku pewnych funkcjonalności systemu informatycznego Naczelnik Pierwszego Urzędu Skarbowego w Opolu nie próbował ściągać należności o wartości poniżej 116 złotych wraz z upomnieniami. W rezultacie na 31 grudnia 2016 roku z nieściągniętych zaległości w kwocie poniżej 116 złotych uzbierało się 162,8 miliona złotych.

We wnioskach pokontrolnych NIK wystąpiła do Ministra Finansów między innymi o zapewnienie pełnej funkcjonalności systemu informatycznego. Może się to okazać bezprzedmiotowe, bo ministerstwo chce zacząć używać innego systemu. Minister Spraw Wewnętrznych powinien zaś, według NIK, doprowadzić do uzależnienia wykreślania punktów karnych kierowcom od opłacenia mandatu.

Powiązane wpisy


Napisz komentarz

XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>