Mechanizm naciągania przez oszustów na autostradach

Fraudbuster
Fraudbuster Pogromca Korupcji i Nadużyć
kontakt

Twierdzą, że są w skrajnie trudnej sytuacji i muszą natychmiast zdobyć pieniądze. Oferują rzekomo wartościowy zastaw albo towar do kupienia. Potem znikają z pieniędzmi naiwnej ofiary. Grasują głównie na autostradzie A4. Oto jakie metody stosują.

Pierwszy etap to nawiązanie bezpośredniego kontaktu. Mężczyzna lub kobieta usiłują zatrzymać nasz samochód. Obok na poboczu stoi auto z otwartą maską, może jeszcze kanister, jakieś narzędzia. Machający na nas może mieć dziecko na ręku. Zaaranżowana scenka ma skłonić każdego normalnie odczuwającego i reagującego człowieka do zatrzymania się i udzielenia pomocy. Sytuacja może też być zaaranżowana na parkingu, na którym się zatrzymaliśmy.

Następny etap to rozmiękczanie potencjalnej ofiary. Tu następuje opis skrajnie trudnej sytuacji: skończyła się benzyna, skradziono mi dokumenty i pieniądze, dziecko zachorowało, babcia umiera albo już umarła i nie ma kto jej pochować. Katalog wyliczanych „nieszczęść” w praktyce jest nieograniczony.

Niezależnie od tego, co usłyszymy, będzie to tak poruszająca opowieść, że nie moglibyśmy spojrzeć sobie w oczy w lustrze, gdybyśmy nie pomogli.

Istotnym elementem każdej takiej opowieści są skradzione dokumenty. Chodzi o to, byśmy nie wpadli na pomysł spisania danych rzekomego pechowca. Oszust może też mieć sfałszowane dokumenty albo np. dowód osobisty „cioci” czy „wujka” – zazwyczaj to dokument jakiegoś bezdomnego.

Gdy już wysłuchamy pełnej dramatyzmu opowieści i jesteśmy już, zdaniem oszusta, dostatecznie „rozmiękczeni”, następuje zasadnicza część operacji. Będzie to prośba o pożyczkę albo oferta kupna przedstawianych jako wartościowe przedmiotów.

Prośba o pożyczkę jest zazwyczaj połączona z ofertą zastawu. Najczęściej to zamknięta saszetka, wypchana ponoć euro. Dlaczego zamknięta? Bo, na przykład, to cudze pieniądze, a nasz rozmówca je tylko przewozi. Może paść prośba o skontaktowanie się z właścicielem i oddanie mu saszetki, a on w zamian zwróci nam przekazane oszustowi pieniądze. Naciągacz może też próbować się z nami umówić, że przyjedzie do nas następnego dnia i odda, co mu damy. Uprawdopodobnia taką propozycję, dając swoją wizytówkę albo pokazując jakieś dokumenty (na pewno cudze). Co jest w saszetce? Pocięty papier.

Oferta kupna, oczywiście po okazyjnej cenie, dotyczy prawie zawsze złota. Mogą to być obrączki, pierścionki, sygnety, monety lub inne „cenne” przedmioty. Oszust będzie tłumaczył, że musi sprzedać je szybko ze stratą, bo znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Tylko kto normalny chodzi z kieszeniami wypchanymi złotem? Na to też będzie wytłumaczenie: nasz rozmówca jest na przykład jubilerem z Hamburga. Da nam nawet poświadczającą to wizytówkę. Tyle że oferowane przedmioty to tombak.

Tego typu oszuści grasują najczęściej na autostradzie A4. To dogodne dla nich miejsce, bo liczą na mieszkańców Śląska i Opolszczyzny wracających w rodzinne strony z gotówką zarobioną na pracy w Niemczech. Mogą jednak pojawić się przy drodze w dowolnym miejscu. Szczególnie aktywni będą przed Świętami.


Napisz komentarz

XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>