Przekręt Laguny – na czym polegał?

Fraudbuster
Fraudbuster Pogromca Korupcji i Nadużyć
kontakt

Większość z nas widziała kultowy film Janusza Zaorskiego „Piłkarski poker”, ale nie wszyscy go do końca zrozumieli. Sporo moich znajomych przyznaje, że druga połowa filmu pozostawiła u nich wrażenie, że jest tam zaprezentowany wielopiętrowy przekręt, ale nie bardzo go zrozumieli. Spróbuję to wyjaśnić.

Sytuację wyjściową mamy taką: sędzia Laguna (grany przez Janusza Gajosa) postanawia „ustawić” ostatnie dwa mecze ligowej kolejki i zarobić na tym 50 milionów złotych (mamy rok 1988). Do udziału w szwindlu namawia Bola (Marian Opania), starego przyjaciela, z którym grał kiedyś w reprezentacji.

Laguna wyjaśnia Bolowi sytuację: „Czarni, zamiast się pieprzyć w jakąś niedzielę cudów, kupować po jednym meczu, założyli spółdzielnię. Te cztery drużyny: Odlew Poznań, ŚKS Wałbrzych, Oceania Gdynia, Mutra Lubin, płacą Czarnym za to, żeby Biała Białystok i Stalówka Wola spadły z ligi. I teraz są dwa najważniejsze mecze: Czarni – Biała Białystok, Powiśle – Kokon” mówi Laguna.

Laguna dostał sędziowanie meczu Czarni – Biała Białystok od Kmity, prezesa Powiśla i jednocześnie wysokiego rangą działacza związku piłkarskiego (gra go Mariusz Dmochowski, a w filmie nigdzie nie pada nazwa związku). Zadaniem sędziego jest doprowadzić do remisu między walczącymi o mistrzostwo ligi Czarnymi a Białą będącą ostatnim zespołem w lidze. Za taki wynik meczu Kmita obiecał Lagunie, że deleguje go na międzynarodowego obserwatora FIFA z ramienia związku. Kmita nie ma pojęcia, że Laguna za jego plecami rozgrywa własny przekręt.

10 milionów od Białej Białystok

Laguna z Bolem zaczynają właściwe przygotowania. Laguna dzwoni do Kmity i żąda na papierze dwóch dokumentów: swojej delegacji do FIFA i pozwolenia na grę za granicą dla Grundola, czołowego napastnika Czarnych. Z pewnymi oporami ze strony  Kmity, dostaje je. Pozwolenie będzie Lagunie potrzebne do szantażowania Grundola, bo bez czynnego udziału piłkarza remis w meczu Czarnych z Białą jest nie do uzyskania.

Bolo jedzie do Białegostoku po 10 milionów złotych obiecanych sędziemu za remisowy wynik meczu Białej z Czarnymi ­– pieniądze te mają być łapówką dla Laguny. Działacze Białej zdają sobie sprawę, że bez łapówki ich drużyna nie ma szans na remis z Czarnymi, a tym samym wypadnie z ligi. Bolo słyszy zapewnienie, że „społeczeństwo Białegostoku jest ofiarne”. Dostaje obietnicę, że czarna wołga z pieniędzmi będzie stać pod stadionem w Zabrzu, gdzie odbędzie się wspomniany mecz. 10 milionów ma być wypłacone natychmiast po spotkaniu.

Panienki za nieważny mecz

W międzyczasie Laguna spotyka się z Jaskółą (Henryk Bista), który ma sędziować drugi decydujący mecz, czyli Powiśla z Kokonem. Mówi mu z góry, jaki będzie wynik meczu: 3 do 0 dla Powiśla. Skąd to wie? Tak mu wychodzi z ligowej układanki. Laguna uzmysławia mu też, że ma w ręku delegację do UEFA. Kmita obiecał ją również Jaskóle – oszukał go. Sędzia Jaskóła nie chce jednak wchodzić w układy. – „Nie, nie, nic z tego. Za późno. Gdybym wiedział wcześniej, no to tak. Ja bym temu sukinsynowi sam chętnie świnię podłożył, ale już wziąłem pieniądze od Powiśla. Nie, ja jestem uczciwy. Zapłacili za 3:0, będzie 3:0” deklaruje.

Dla Laguny to nie problem – może być 3:0, ale jeden gol ma być samobójczy. I tu natykamy się na najmniej zrozumiały fragment tej pokerowej zagrywki, potraktowany w filmie bardzo pobieżnie: niby dlaczego Kokon miałby sobie strzelić gola i jeszcze do tego dopłacać? Bo dopłacił.

Jaskóła w drodze na warszawski mecz Powiśla z Kokonem odwiedził Łódź. Został tam powitany z honorami przez działaczy Kokonu, którzy zafundowali mu nocleg w najlepszym hotelu i trzy panienki do towarzystwa. Skąd ta hojność? Otóż, działacze zdawali sobie sprawę, że mecz z Powiślem jest sprzedany i muszą go przegrać. Im jednak zależało na remisie… Chodziło o to, żeby spotkanie okazało się nieważne. Temu miał służyć samobójczy gol, który Jaskóła miał uznać niezgodnie z przepisami gry. Na to namówił go Laguna i za to sędzia był tak wystawnie goszczony. Szczegóły później.

Ustawiony napastnik

Wybiegliśmy jednak trochę do przodu, a pozostał jeszcze do „ustawienia” wynik meczu Czarni – Biała Białystok. Bolo pojechał w tej sprawie do Grundola, czołowego napastnika Czarnych (grany przez Mariusza Benoit). Ten nie chciał nawet rozmawiać, ale żona go zmusiła, jak zobaczyła, co ma do zaoferowania Bolo. A miał podpisane przez władze związku pozwolenie na grę w zagranicznym klubie. W socjalizmie bezcenne. Tyle, że było to ksero.

Bolo postawił Grundolowi warunki: ma w meczu z Białą dawać z siebie wszystko, tylko strzelać panu bogu w okno. Jak nie strzeli żadnej bramki, dostanie wspomniany dokument, którego oryginał rodzina Grundola może zobaczyć przed meczem. Bolo mówi piłkarzowi, że będzie siedział w czarnej wołdze na parkingu pod stadionem w Zabrzu (w tej samej wołdze będzie czekał na wynik meczu i pilnował 10 milionów od białostocczan).

Rozgrywka

Oba mecze rozgrywane są jednocześnie. Pod stadionem w Zabrzu stoi czarna wołga, a w niej wysłannik Białej Białystok z 10 milionami złotych łapówki dla Laguny i Bolo. Tak jak obiecał, pokazał Grundolom oryginał pisma ze związku. Wszyscy wzajemnie się pilnują i czekają na wynik spotkania.

Tymczasem kolejna łapownicza akcja rozgrywa się tuż przed meczem na zapleczu zabrzańskiego stadionu. Prezes Czarnych (Jan Englert) zorientował się, że jego drużyna może mieć kłopoty. Spotyka się z Laguną w toalecie i proponuje mu trzy miliony. Laguna chce 30 milionów.

Podczas pierwszej połowy meczu prezes Czarnych sprawdza u skarbnika klubu i księgowego kopalni, jak stoją z pieniędzmi. Pod ręką są tylko cztery miliony. Kopalnia ma nawet 40, ale dostępne dopiero w poniedziałek – będzie wtedy dawno po meczu. W przerwie spotkania prezes Czarnych próbuje się dogadać z Laguną w sprawie opóźnienia wypłaty. Sędzia nie chce o tym słyszeć, ale daje do zrozumienia, że jego oferta będzie nadal aktualna.

W drugiej połowie meczu, w samej końcówce, Biała Białystok strzela gola Czarnym. Grundol nie strzela nic – tak jak miał to zrobić. Wynik meczu 1:0 dla Białej. Bolo bierze 10 milionów od białostocczan i daje Grundolom dokument ze związku. Wściekły prezes Czarnych wpada do szatni sędziów mówiąc: „To dostaniecie teraz po 400 złotych i osobowym, drugą klasą do domu” krzyczy. Laguna na to: „Pan się chyba nie nadaje do sportu. Ale moja oferta jest ciągle aktualna. 30 milionów i mistrzostwo Polski”.

Mniej dramatycznie przebiega mecz w Warszawie. Ale tylko pozornie. Powiśle strzela Kokonowi gola. Następny jest „samobój” po rzucie wolnym Kokonu. Co ważne, żaden zawodnik nie dotyka piłki po kopnięciu jej przez wykonującego rzut. Sędzia Jaskóła uznaje gola. Ostateczny wynik jest taki, jaki miał być: 3 do 0 dla Powiśla. Sędzia wziął pieniądze za 3:0 i jest 3:0.

Mecz do powtórki za 40 milionów

Laguna i Bolo zasiadają przed telewizorem, gdzie grający samego siebie komentator sportowy Dariusz Szpakowski mówi o niedzieli cudów. Jeden cud to wygrana Białej Białystok z Czarnymi. O drugi mecz Powiśle – Kokon pyta eksperta. Ten zaś stwierdza, że mecz trzeba powtórzyć. Sędzia uznał bowiem bramkę samobójczą z wolnego, a nie powinien. Powiśle nie jest mistrzem Polski.

Zaraz po tych słowach eksperta do Laguny dzwoni Kmita. Proponuje mu sędziowanie dodatkowego meczu Powiśla z Kokonem. Ten oczywiście się zgadza, bo dzięki temu ma wpływ na wynik. Zaraz potem dzwoni prezes Czarnych z pytaniem, kto będzie sędziował nieplanowany mecz. Gdy dowiaduje się, że Laguna, oferuje mu 30 milionów, które tamten chciał dla siebie.

Sytuacja w tabeli przed tym dodatkowym meczem jest taka: Powiśle chce wygrać 3:0, bo to mu daje mistrzostwo Polski. Laguna ma za to dostać ekstra order, który załatwi mu Kmita. Kokon chce remisu, który daje mu prawo do reprezentowania Polski w Pucharze UEFA. Za taki wynik działacze Kokonu gotowi są zapłacić 10 milionów. Czarni też chcą remisu Powiśla z Kokonem, bo przy takim wyniku zostają mistrzem Polski – płacą za to 30 milionów. Pieniądze mają przejść z ręki do ręki zaraz po meczu.

Przypływ uczciwości

W czasie meczu cała układanka się sypie. Do składu Powiśla zostaje dopisany syn Groma, dawnego przyjaciela Laguny (Groma gra Edward Lubaszenko, jego syna prawdziwy syn aktora, Olaf Lubaszenko). Do przerwy jest 1:0 dla Powiśla. W drugiej połowie Kokon strzela gola. Jest remis. Wtedy na boisko wchodzi syn Groma i strzela drugą bramkę dla Powiśla. Laguna uznaje ją, a potem jeszcze jedną strzeloną przez tego samego młodego piłkarza. Wynik meczu: 3 do 1 dla Powiśla. Laguna i Bolo tracą 40 milionów.

Dlaczego Laguna nie doprowadził do remisu? Ze scen z młodym Gromem można wnioskować, że nie chciał okazać się świnią w stosunku do syna dawnego przyjaciela. A może od początku chciał wszystko rozegrać uczciwie? Chyba jednak nie, bo 10 milionów od białostocczan wziął i nie widział powodów, by je oddawać.

„Piłkarski poker” został nakręcony w samej końcówce socjalizmu w Polsce. A co się dzieje teraz? Po powstaniu CBA nie było tygodnia, żeby nie zatrzymano jakiegoś sędziego piłkarskiego. Niektórzy się dziwili, że jest ich aż tylu. Ale pewnie jeszcze daleko do całkowitego uzdrowienia rozgrywek.

Powiązane wpisy


Bądź na bieżąco
Chcesz otrzymywać regularne informacje z zakresu compliance i przeciwdziałania korupcji?

Zapisz się na newsletter >>

Tagi:


2 komentarze “Przekręt Laguny – na czym polegał?”

  1. Avatar
    Odpowi Adam

    Trochę cała sytuacja jest rozjaśniona, ale nie zupełnie do końca.

    Pomijam już fakt, że sędzia może uznać 500 nieprawidłowych goli, a nikt nie powtórzy meczu.

    Odpowiedz
  2. Avatar
    Piotrek

    Fajnie, że całość tak przystępnie została ogarnięta. Tylko jedna uwaga: w filmie pada nazwa związku – PZPN. W 17 minucie filmu, gdy Kmita wiezie Lagunę na mecz i próbuje przekupić naszego bohatera ofertą zostania obserwatorem FIFA.

    Odpowiedz

Napisz komentarz

XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>