Dwa przekręty na jednym misiu

„Miś” Stanisława Barei bawi nas od ponad 30 lat. Ale jak spojrzeć na niego z innej strony, może i uczyć. Machlojki, jakie chcieli zrobić na wielkiej słomianej kukle dwaj bohaterowie tego filmu, da się opisać naukowymi metodami. Metoda Jana Hochwandera to trójkąt nadużyć, a przekręt Ryszarda Ochódzkiego nosi znamiona odwróconego trójkąta nadużyć. Rodzi się pytanie, czy w pisaniu scenariusza pomagał Barei i Tymowi jakiś fachowiec od wykrywania przekrętów?
Jak zarobić na wielkim słomianym misiu? Hochwander (gra go Krzysztof Kowalewski) proponuje klasyczny w czasach socjalizmu przekręt: zaoszczędzić. Helikopter załatwił na lewo za trzydzieści patyków, podczas gdy oficjalne ceny zaczynają się od 55 w górę za godzinę. Dalej zacytujmy Hochwandera: „Więc moim zdaniem, po co mamy trzy razy przepłacać, jeśli mamy tu faceta i on sobie też zarobi. Teraz tak: słomę załatwiłem spod Koszalina z PGR-u, a do środka można dać. To społecznie, tak że nic nas nie kosztuje, a co ważne, taśmę będę miał z nadwyżek, więc się nakręci filmik i też nas nic nie będzie kosztowało. Także jesteśmy do przodu na tym jakieś sto osiemdziesiąt-dwieście tysięcy. (…) Aaaa… Załatwiłem, że misia kupi Muzeum Ludowe w Olsztynku i to będzie ekstra sto pięćdziesiąt tysięcy” – perorował.

 

 

trójkąt 2 

 

Jak się ma propozycja Hochwandera do tego modelu? Motyw jest oczywisty: chęć zarobienia. Nie wiemy, skąd wziął się pomysł zrobienia ogromnego słomianego misia. Wiadomo, że są na niego pieniądze. Pojawiła się więc okazja zarobku. Pracownicy innych firm też kombinowali, obowiązywała bowiem zasada „dziś ty pomożesz mi, jutro ja tobie”. Racjonalizacja może tkwić w metodzie działania. Tu zaoszczędzimy, to dostaniemy po znajomości za darmo, a jeszcze misia sprzedamy. W czasach socjalizmu była to powszechna metoda działania. Jak były do wydania pieniądze publiczne, czyli niczyje, to ludzie tak kombinowali, by „zaoszczędzić” coś dla siebie. Bo „wszyscy tak robią”.
Ochódzki (w tej roli Stanisław Tym) nie chce robić machlojki takiej jak wszyscy. Usadza Hochwandera: „Ty będziesz robił dziadowskie oszczędności na sto-dwieście tysięcy, żeby nas byle łajza z kontroli wzięła za tyłek! Więc wbij sobie w ten twój oszczędny, kierowniczy, filmowy łeb: pieniądze należy zdobywać legalnie, a nie lewymi kombinacjami!” Nie sposób się z nim nie zgodzić, że machlojka zaproponowana przez Hochwandera jest łatwa do wykrycia.
Ochódzki zarządza: „…wynajmiemy helikopter na dziesięć godzin za pełną stawkę godzinową od instytucji. Dziesięć godzin, słownie. (…) Zapłacimy, zapłacimy! Film zrobi na zlecenie instytucja i zapłacimy. Rachunki mam z Cepelii na dwieście osiemdziesiąt tysięcy ¬¬– zapłacimy. I nie sprzedamy misia żadnemu muzeum, nawet narodowemu, za milion!”
Ochódzki to typ drapieżcy. Dobrze opisuje go odwrócony trójkąt nadużyć. W tym modelu nie ma miejsca na racjonalizację, czyli tłumaczenie się przed sobą (np. „wszyscy tak robią”). Jest okazja, to się ją wykorzystuje. Ochódzki jest arogancki, zorganizowany, przewidujący i zna mechanizmy działania – co udowadnia za chwilę. „Powiedz mi, po co jest ten miś?” pyta Hochwandera. Ten nie wie.

 

 

odwrócony trójkąt

 

 

Ochódzki na to: „Otóż to! Nikt nie wie, po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz, co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo. I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije do jesieni na świeżym powietrzu. I co się wtedy zrobi?”
Na to pytanie Hochwander już zna odpowiedź: „Protokół zniszczenia”. Gdzie zatem zarobek? Dowiadujemy się za chwilę od Ochódzkiego „Dostajemy za tego misia, jako konsultanci, 20% ogólnej sumy kosztów – i już. Więc im on jest droższy, ten miś, tym… no?”

 

No właśnie: nadarzyła się okazja, trzeba ją wykorzystać, i to w tak irracjonalny sposób, że nikt o nic nie spyta, zwłaszcza że wszystko jest popłacone i to państwowym instytucjom. A to może oznaczać, że stoi za tym ktoś wysoko postawiony. Na dodatek Hochwander, jako filmowiec, mógł umieścić misia wśród dekoracji, w wytwórni filmowej. Tam nikogo nic nie dziwiło. Tak to działało za socjalizmu. Teraz też tak działa.

 

 

Opisywana scena z „Misia”:

 


Napisz komentarz

XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>