„Apteka dla aptekarza” – rewolucja na rynku aptek?

7 kwietnia 2017 roku Sejm uchwalił nowelizację prawa farmaceutycznego, w której m.in. przewidziano, że zezwolenie na prowadzenie apteki będą mogli uzyskać wyłącznie farmaceuci posiadający prawo wykonywania zawodu. Ponadto, przepisy wprowadzają ograniczenie geograficzno-demograficzne dla nowych placówek. Rozwiązanie zostało określone mianem „Apteka dla aptekarza”.

Koncepcja „Apteki dla aptekarza”, czyli zasada polegająca na tym, że nowe apteki będą mogły być zakładane tylko przez osoby będące z wykształcenia farmaceutą, pojawiła się w Polsce już w 1992 roku. Wówczas, pomimo walki samorządu aptekarskiego, Trybunał Konstytucyjny uznał ją za niekonstytucyjną ze względu na ograniczanie swobody działalności gospodarczej. Chociaż przepis ten wprowadzano i usuwano z projektu ostatniej nowelizacji ustawy, ostatecznie został on zatwierdzony przez Sejm. Ponadto, ustawa przewiduje dodatkowe obostrzenie. Jeden właściciel będzie mógł posiadać maksymalnie cztery apteki.

Nowelizacja ustawy prawo farmaceutyczne wzbudza wiele kontrowersji także z innego powodu. Wprowadza ograniczenie geograficzno-demograficzne dla tworzenia nowych placówek. Zakłada się, że odległość między dwiema aptekami nie może być mniejsza niż 500 metrów. Jednocześnie na każdą z nich ma przypadać co najmniej trzy tysiące mieszkańców.

Jednakże, od tego przepisu przewidziano pewne odstępstwo. Minister Zdrowia będzie mógł wyrazić zgodę, aby wojewódzki inspektorat farmaceutyczny zezwolił na prowadzenie apteki ogólnodostępnej w szczególnych przypadkach, z pominięciem kryterium demograficzno-odległościowego. Ma za tym przemawiać wzgląd na ważny interes pacjentów i konieczność zapewnienia im dostępu do produktów leczniczych”[1]. Zapis nie określa jednak jednoznacznie podstaw do wystąpienia o tę zgodę. Dodatkowo, do jej uzyskania ma być niezbędna pozytywna opinia samorządu lokalnego: wójta, burmistrza lub prezydenta miasta właściwego ze względu na miejsce powstawania apteki. Ustawa nie definiuje „ważnego interesu” i nie określa kryteriów, jakie muszą zostać spełnione, aby samorząd lokalny wydał pozytywną opinię.

Związek Pracodawców Polskich wraz ze Związkiem Pracodawców Aptecznych PharmaNET, w swoim stanowisku [2] przestrzegał przed negatywnymi konsekwencjami zmian mogących przejawiać się w podwyżce cen, a także złym wpływem na cały sektor dystrybucji leków. Zdaniem ZPP i ZPA PharmaNET, rozdrobnienie na rynku aptek nie przyniesie ulgi aptekarzom. Wygeneruje wzrost kosztów prowadzenia działalności, jak również umocni pozycję hurtowników i koncernów farmaceutycznych, którzy będą mogli swobodnie realizować własną politykę cenową.

Negatywną opinię na temat nowych przepisów wydał również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zwrócił uwagę na ograniczenie dostępności leków dla pacjentów o niższym poziomie zamożności, spowodowane wzrostem cen produktów sprzedawanych przez apteki.

Przyjęte rozwiązanie nie jest innowacyjnym pomysłem polskiego rządu. Podobne obostrzenia wprowadzono w wielu europejskich krajach, takich jak Hiszpania, Portugalia, Austria, Niemcy, Dania i Belgia. Jednakże, w ostatnich latach w tych państwach można zaobserwować odwrotny trend, mający na celu liberalizację prawa farmaceutycznego.

Powiązane wpisy


Napisz komentarz

XHTML: Możesz użyć tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>